18 września 2013

Nielegalny sąsiad


Z przemyśleń kierowcy, który ma w ostatnim czasie zbyt dużo czasu wolnego i nie wie, co z nim zrobić...
Wiele osób nie zauważa problemu z wielu względów, nie słuchają wiadomości, słuchają, ale nie analizują, zdają sobie sprawę, ale może go bagatelizują, a może słuchają złych wiadomości? W tej chwili nie powiem o co mi dokładnie chodzi (celowo).
Posłużę się przykładem który gdzieś kiedyś usłyszałem i trochę go zmodyfikowałem.

Macie sąsiada, który mieszka kilka domów dalej, nie jest zbyt lubiany, nikt go nie zaprasza do siebie. Po prostu taki odludek z własnej woli. Dzieci swoje (a ma je na pewno) wychowuje w tej samej "filozofii", że jest nie akceptowany i wszyscy są źli, tylko oni dobrzy.
Pewnego dnia przychodzi do was. Nie puka, nie dzwoni, nie umawia się na wizytę. Sam otwiera sobie drzwi i wygodnie rozsiada się w waszym salonie, kuchni czy czymkolwiek jeszcze. I teraz zaczyna się najlepsze... (z jego punktu widzenia) Zaczyna wam mówić, że źle żyjecie, że nie podobają mu się np. wasze zasłony i żebyście je zmienili, nie podoba się mu wszystko to co do tej pory robiliście i jak to robiliście. Pomyślicie sobie, że zaraz będzie chciał waszą, żonę, dziewczynę, bo on tak chce... Bo jemu się należy... Jest w mniejszości, jest na waszym terenie nielegalnie, ale nie możecie nic z nim zrobić. Są również duże, wielkie grupy takich "sąsiadów", przedostają się nielegalnie do waszych domów, różnymi drogami, przez drzwi, przez okna, przez komin (nie mylić ze św. Mikołajem) rozsiadają się wygodnie, każą zmienić wasz dotychczasowy styl życia na taki który im odpowiada i każą się kochać. Niektóre domy idą im na rękę, pozwalają zostać u siebie, dają im pieniądze oficjalnie nie oczekując niczego w zamian pozwalając im żądać coraz to więcej i więcej...
Koniec przykładu.
Dalej pisał nie będę bo ciśnienie mi się podnosi do zbyt wysokich poziomów. Osoby rozumne z pewnością zrozumieją aluzję i będą wiedziały co miałem na myśli.

Ja tylko powiem od siebie, że mam daleko, w głębokich czeluściach mojego odbytu tzw. "Poprawność Polityczną".